Panicz

“Panicz”

Daniel Karpiński

Pokaż komentarze kapituły »

Komentarze:

Magdalena Madej

Zapewne to, co zaraz napiszę wprawi wielu miłośników “Wiedźmina”
w gwałtowne palpitacje serca. Nie jestem wielką fanką rubasznego
stylu Wielkiego Mistrza Sapkowskiego i na dodatek odpychające
zdają mi się opowieści, w których drużyna brnie przez błota, moknie
na deszczu, a świat to monotonne połączenie szarości z brudem.
Panicz zawiera wszystkie te mało pociągające cechy, które wymagają
przy tym silnego i oryginalnego materiału dramatycznego, a takim
omawiany scenariusz poszczycić się nie może.

Nie przeczę jednak, że na gruncie tej konwencji nie da się wyhodować
zachwycających kwiatów i smakowitych owoców. Niestety, Panicz
do takich osiągnięć nie należy, jest to solidny scenariusz, przeprowadzony
i spisany w sposób przyzwoity, bez większych wpadek, ale również
pozbawiony polotu i, mimo usilnych prób autora, mało dowcipny.

Krystyna Nahlik

Joanna Szaleniec

Logiczne i sprawnie zaplanowane śledztwo, stale dające graczom
okazję do wykazania się. Zwroty akcji są stosunkowo ciekawe, jednak
mimo to pomysł nie różni się znacząco od wielu innych, jakie pojawiają
się w czasopismach i na sieci… Podsumowując – scenariusz na pewno
jest materiałem na bardzo dobrą sesję, ale nie zrobił na mnie
takiego wrażenia jak te, które zdecydowałam się wyróżnić.

Julian Czurko

Poprawna przygoda do Wiedźmina, trochę liniowa, mały bożek z
maszyny. Przyjemne na jesienne popołudnie.

Tomasz Z. Majkowski

Solidny scenariusz. Nie jest błyskotliwy ani mierny. Rzecz jest
zupełnie przeciętna, niczym średnia krajowa albo pizza na telefon.
Są enpisi, są ślady, jest zwrot akcji, pozornie jest humor i zaskakujące
zakończenie, ale wszystko to jakieś takie blade, mizerne i bez
polotu. Jeden Stryk robi przyzwoite wrażenie. Nie jest punktem
dojścia techniki robienia enpisów, ale przynajmniej ma jakiś poziom.

Nie chce mi się pisać o “Paniczu”, tak jak nie chciało
mi się go czytać. Zwracam tylko uwagę na fakt, że gracze nie mają
tu szans wpaść na nic sami i że prowadzi się ich za rękę, oraz
na to, że przez wprowadzenie dodatkowej perypetii na sam koniec
zakończenie zostaje rozwodnione.

Powiem zatem krótko – ten scenariusz świetnie nadaje się na sesję
w sobotę po południu, w gronie kolegów.

A nie do konkursu.

Łukasz M. Pogoda

Maciej Reputakowski

Ten scenariusz jest dobrą ilustracją powszechnie znanego sądu,
że styl ASa jest nie do podrobienia. Oczywiście nie chodzi tu
o kwiecistość językową, ale o dwie rzeczy, które są podstawą całej
sagi o Wiedźminie. Po pierwsze, nie znajdziemy w “Paniczu” żadnych
ciekawych nawiązań literackich (do baśni, legend, znanych powieści)
czy naszego świata – zamek w Ogrodzieńcu i familia Bonerów to
jednak za mało. A po drugie – gdzie się podział humor?

Jednakże nawet gdyby traktować Wiedźmina jak zwykły system fantasy
i nie odnosić go do literackiego źródła, sam scenariusz niewiele
oferuje. Przebieg fabuły nie wzbudza większych emocji, brakuje
mocnych zwrotów akcji. Ciekawym pomysłem jest postać zdrajcy (sama
intryga nie jest znowu taka zła), który operuje cały czas pod
okiem graczy. Niestety, motyw ten zupełnie niszczy wprowadzenie
dodatkowego (co gorsza – niewidocznego, działającego na zasadzie
“deus ex machina”) bohatera niezależnego. Nie dość, że pojawia
się zupełnie zbyteczne kolejne dno intrygi, to na dodatek gracze
niewiele mogą przeciw temu nieznanemu przeciwnikowi zdziałać.

Marcin Segit

Michał ‘Puszon’ Stachyra

Scenariusz do Wiedźmina.. lepszy niż film :-D, kilka miłych smaczków
(kareta Furraro). “jeśli jednak postanowią “wziąć sprawy we własne
ręce” nie broń im, przygody w niczym to nie zmieni” – strasznie
nie lubię takich rozwiązań – gdy MG z góry przewiduje pewne rozwiązania
i za wszelką cenę chce do nich doprowadzić ‘bo to takie fajne
sceny’ czy tacy fajni bohaterowie. Tym dla mnie się różnią RPGi
zwykłe (?) od komputerowych, że gracze winni mieć wolność wyboru
– przy czym za wolność wyboru nie uważam ‘macie możliwość zrobić
to, to i to.. ale niezależnie co zrobicie wynik będzie taki, nigdy
owaki’ (późną porą robię się cyniczny…). Autor funduje nam przejażdżkę
po połowie kontynentu, choć wydarzenia te mogłyby rozgrywać się
tak naprawdę w jednym mieście.. no ale nie ma to jak rozmach 🙂
Szkoda tylko, że w tle nie pojawia się żaden jędzmak…

Krzysztof Świątek

PLUSY: sprawnie napisany scenariusz, jego
największą zaletą jest brak rażących błędów.

MINUSY: przeciętność, w dwa miesiące od rozegrania
go nikt nie będzie pamiętał o co w nim chodziło.

WRAŻENIA: nic szczególnego – zabrakło pomysłu
na intrygę a tego nadrobić się już niestety nie da.