RSS
 

Łukasz M. Pogoda

Quentin 1999-2004

Istota wiekowa i zmurszała. Konserwatywny liberał. Wzór punktualności pojmowanej w sensie alternatywnym. Człowiek o drobiazgowej osobowości, przywiązujący wielką wagę do szczegółów i mający ogólnie rzecz biorąc pewne problemy w pojmowaniu całości. Perfekcyjnie poprawia cudze, swoje… swoje też, ale hmm, zanim to spisze… Sklerotyk. Symbolista.

Od 1996 publicysta i tłumacz – kilkanaście publikacji w “Magii i Mieczu“, kilka tekstów popularnonaukowych dla dzieci w “Odkrywcach tajemnic” i po jednym strzale w “Kruku” i “Software 2.0“. Ostatnio właściwie zaprzeczenie miana “gracz”. (Bóg-)Redaktor. Bibliotekoznawca w 10%. Od przypadku do przypadku webmaster. Producent. W 5% geek. Computer Power User. Enuncjator, emulator i małpa. Pseudobiznesmen. W głębi duszy zapewne romantyk i seksoholik w dobrym tego słowa znaczeniu. Zazwyczaj maszkaron.

Niedawno dowiedział się, że został (przyszłym) ojcem, co zapewne wystawi jego niekompetencję na nową próbę. A tak poza tym durzy się po uszy w pewnym Rudzielcu, więc, drogie podrywaczki, get lost 😉

Co jest ważne w scenariuszu dla wyżej prezentowanego indywiduum:

Przesłanie

… jak udało się je przekazać autorowi w opowieści w naturalny sposób, to jest niezły. Jak się bawi w kazania, to jest grafoman. Jak go nie ma, ale jest przynajmniej zabawa, to mówi się trudno i miło się spędza czas.

Intryga

… ma chwytać za serce (albo za jaja, jak kto woli 😉 Jak wszystkie akcje następują po sobie w uprawdopodobniony sposób, który poddaje się dedukcji, cała historia wkręca, jak prehistoryczny magnetofon grundig taśmę, a gracze pocą się z emocji, a nie z gorąca, bo ktoś odkręcił termostat na maksimum, to wszyscy powinni się dobrze bawić. Oczywiście życie pisze jeszcze lepsze scenariusze, ale często są one tak nieprawdopodobne, że trudno w nie uwierzyć, więc trzeba to brać pod uwagę… I dobrze rzeczywistość obserwować 🙂

Spójność

… jak kogoś uduszono czerwonym sznurem w pierwszej cenie, to ma tam leżeć do końca przygody i w żadnym przypadku sznur nie zamienia się na truciznę. Jak się przygoda zaczyna jako historia gangsterska, to niech do samego końca zabił gangster, a nie wampir z Pcimia spłodzony przez neonazistowskich szamanów. Oczywiście, najlepsze są scenariusze, w których umiejętnie dozuje się szczyptę tego, to owego, ale szczyptę, mówię…

Styl, warsztat, wykonanie

…jak czytam i mi się podoba, to jest to dobra przygoda. Jak czytam i zgrzytam zębami, ziewam, przebijam się przez zbędne opisy, przygoda ma 70 tysięcy znaków zamiast 30 tysięcy, zdania są siedmiokrotnie złożone, przecinek to bakteria, którą można zaobserwować tylko pod mikroskopem itp., autorze, żegnaj w otchłani.

Prostota

…to ma się dać poprowadzić bez wkuwania na pamięć. Ma być bohaterów niezależnych ma być w sam raz, cel jeden plus najwyżej drugi poboczny. Małe jest piękne. Oczywiście, czasem warto napisać całą kampanię, ale pamiętajmy, że to jest konkurs na scenariusz, więc lepiej by było, gdyby przygodę nadesłana na konkurs wieńczył triumfalny koniec i mega-katharsis, a nie pięć otwartych furtek do sequeli.

Comments are closed.